Zlot Tropicieli… i nie tylko

Zlot Tropicieli i nie tylko...
Leśna Polana, 11-12 października 2014 r.
 
 

Po kilku dniach pieszej wędrówki do siedziby głównej Qubus Group Sp. z o.o. dotarł posłaniec z depeszą, w której opisane zostały wydarzenia mające miejsce podczas „Zlotu Tropicieli… i nie tylko” w dniach 11 – 12 października A.D. 2014. Tym razem przenieśliśmy się w wyjątkowe miejsce zwane Leśną Polaną w okolicach Raciborza. Po raz pierwszy udział w zlocie wzięli Tropiciele, którzy chętnie pomagali stawiać pierwsze kroki Czarodziejom w fechtunku i łucznictwie.

Już od samego rana, jak donosi depesza, psorowie ciężko pracowali przygotowując moc atrakcji dla uczestników. Psor Marcin naturalnie uwiecznił swoją magiczną puszką wiele chwil, aby było co wspominać. To dzięki niemu Ci, którzy nie byli w stanie spotkać się z nami, mają możliwość zobaczenia najciekawszych momentów zlotu.

Podczas oczekiwań na uczestników psorowie w składzie: Psor Adam, Psor Paweł i Psor Marcin wzięli sobie za cel znaleźć wszystkie grzyby na Leśnej Polanie. Tacy dzielni z nich grzybiarze. Ich umiejętności znacznie przyśpieszyły poszukiwania zagubionego shurikena psora Michała, który załamany chciał już przekopać cały trawnik w celu jego odnalezienia. Niemniej to malarskie oko Psora Mariusza wychwyciło „gwiazdkę”, powodując tym samym szeroki uśmiech na twarz psora Michała.

Wkrótce potem pojawili się pierwsi uczestnicy i zlot zaczął się na dobre. Zgodnie z programem Szkoły Tropicieli uczestnicy zostali zapoznani z zasadami fechtunku i łucznictwa. Psor Mario “Syrena” nauczał swoich adeptów 6 godzin zegarowych, dzięki czemu chaotyczne wymachiwanie mieczem, zmieniło się w prawdziwe starcia. Tropiciele, jak przystało na rycerzy, nie okazywali wyższości nad czarodziejami, przeciwnie z chęcią im pamagali i delikatnie poprawiali popełniane przez nich błędy. Na koniec zajęć “Siny” na ochotnika przymierzył część stroju Paladyna i przekonał się, że w średniowieczu nie mieli lekko…

Po drugiej strony barykady Psorka Monika przekazywała najlepsze techniki strzeleckie, dzięki czemu, po chwili każdy z uczestników trafiał do celu. Po skończonej rundzie każdy obowiązkowo udawał się do tarczy i wyciągał strzały, by po chwili ponownie wbić je z precyzją Legolasa w sam środek. Nawet psor Michał skusił się na swój pierwszy strzał w życiu ;).

Po zajęciach przyszła pora na niespodziankę, którą byli… Drengowie Znad Górnej Odry. Przedstawiciele raciborskiego bractwa wikingów z przyjemnością opowiedzieli co nieco o historii, ubiorze i walce tamtych czasów. Zarówno psorowie, jak i uczestnicy słuchali ich pasjonujących opowieści. Jednak każdy, jak jeden mąż, czekał na pokaz walki, która naprawdę zapierała dech w piersi. Szczęścia było co nie miara, gdy okazało się, że Paulina zmierzy się z wikingiem, co więcej udało się jej go pokonać, oczywiście dzięki umiejętnościom nabytym podczas zajęć w Szkole Tropicieli. Był czas na przymierzanie strojów, zadawanie pytań, walkę na miecze w której to Rafał dumnie reprezentował Queverton. Oczywiście jak tylko padło pytanie, kto chce walczyć, to psorowie – Michał i Krzysiek – ze szklanymi oczyma w tempie błyskawicznym wystrzelili przed szereg. Ich marzenie zostało spełnione i stoczyli bezkrwawy pojedynek w pełnym rynsztunku.

Po tak emocjonującym dniu przyszedł czas na biesiadę, w czasie której wszyscy napełnili swoje brzuchy do pełna. Wieczorem, według tradycji Tropicielskiej, musiało zapłonąć ognisko, były kiełbaski, ciekawe pogadanki, a w tle przygrywał nam Bartek wraz z akompaniamentem Dominiki, Marty, Karoliny i psorki Ani. Psorka Monika dała świetny pokaz kontroli nad ogniem wykonując niebezpieczne ewolucje poi. Publiczność stała oniemiała z zachwytu.

W trakcie ogniska pojawił się Dziedzic Leśnej Polany, aby ogłosić, że po raz kolejny trzeba obronić jego włości przed Księciem Przeznaczenia. Uczestnicy dobrani w pary rozpoczęli emocjonującą grę z mnóstwem niebezpieczeństw czyhających na każdego uczestnika. W strefie handlu kupcy (psorki: Paulina, Ada, Paulina) starali się jak tylko mogli okantować graczy, ci nie godząc się na ich warunki woleli wymieniać się i szukać artefaktów poza strefą wolną od walki. Tam jednak dziedzic wysłał swoich pomocników (psorka Ania i psor Paweł), którzy skutecznie uszczuplali ich zapasy, przybliżając tym samym Pana Leśnej Polany do wygranej. Tym razem, przy odrobinie szczęścia, wygrał Książę Przeznaczenia, niwecząc plany psora Jakuba.

Drugi dzień zlotu rozpoczął się (prawie) skoro świt 🙂

Szybkie śniadanie, chwila na spakowanie i wszyscy pognali na kolejne zajęcia. Na koniec zlotu zarządzono zbiórkę w celu przydziału czarodziejów do Szkoły Tropicieli. I tak Paladyn poszerzył swoje szeregi o: Igę, Kacpra i Martynę. Łuczniczka powierzyła swój łuk: Oliwiom, Wiktorii oraz Sinemu. Natomiast Asasyn przekazał swoje umiejętności: Kornelowi, Krzysiowi i Milenie. Tym miłym akcentem skończyła się oficjalna część zlotu. Dzięki przepięknej pogodzie można było poleżeć na trawie, bądź pograć we Frisbee. Czarodzieje nauczyli się, że różdżka to nie wszystko, a Tropiciele przypomnieli i udoskonalili swoje umiejętności…

Zdjęcie grupowe z wikingami